Spakowanie ruszyliśmy na lotnisko. Łatka musiała zostać u Malwiny. Wylecieliśmy o godzinie 20.00. Usiadłam koło okna chociaż Drago chciał mi się wepcha, ale moja `słodka minka` wygrała. Przez cały lot samolotem miałam mdłości. Dragan spał, a ja `podziwiałam widoki` chociaż tyle mogłam zrobić przez lot samolotem. Wylądowaliśmy na lotnisku w Barcelonie, nawet dokładnie nie wiem o której godzinie, bo byłam tak zmęczona. Wsiedliśmy do taksówki i ruszyliśmy do naszego Hotelu. Wysiedliśmy z auta;
-Ej Misiek, dziękuje że tu przylecieliśmy. Podeszłam do niego i złapałam Go za rękę
-Nie ma za co Słońce. Powiedziała i pocałował mnie w czoło. Wjechaliśmy winda na swoje piętro, wszędzie było tak pięknie, nowocześnie, takiego hotelu jak ten to nigdy na oczy nie widziałam. Drago otworzył drzwi do pokoju;
-Panie przodem. Uśmiechnął się.
-Dobra, wiem że chcesz popatrzeć na mój tyłek, ale nie musisz robić tego w ten sposób. Powiedziałam i zaczęłam śmiać się na głos.
-Jak tak dobrze wiesz czego chcę to o czym teraz myślę ?
-Hmmm niech zgadnę. Chcesz iść spać bo jesteś zmęczony ? Odpowiedziałam.
-Spać ? ale w jakim znaczeniu. Mówiąc podszedł do mnie i popatrzył mi się prosto w oczy.
-Musze pomyśleć, może jutro Ci odpowiem, a teraz idę się wykapać i spać Kochanieńki. Dałam mu buziaka w policzek i ruszyłam w stronę naszego pokoju by się wypakować i odświeżyć.
-Ale jak to ? to ja idę do baru może kogoś znajomego zobaczę. Powiedział a ja stanęłam jak słup i odwróciłam się do Niego.
-Aha to jesteśmy tutaj tylko dlatego, że jest ktoś z Twoich znajomych ? Syknęłam.
-Nie po prostu tak się złożyło. Odpowiedział
-Nie kłam, mieliśmy być sami bez nikogo ! Krzyknęłam, zabrałam swoja torebkę i wybiegłam z pokoju
-Ale to był przypadek, że są tutaj moi znajomi ! Krzyknął, kiedy ja już byłam za drzwiami.
Wparowałam do baru, zamówiłam sobie drinka i usiadłam przy stoliku dwu osobowym. była druga w nocy a ja siedziałam w tym barze patrząc jak tłumy ludzi dobrze się bawią, nagle podszedł do mnie jakiś gościu;
-Można ? Zapytał z takim dziwnym akcentem, zdziwiłam się, że mówi po polsku, i w ogóle skąd wie, że ja jestem polką ?hmm..
-Tak, jasne siadaj. Odpowiedziałam, że zdziwieniem
-Czemu tak się na mnie patrzysz ? Zapytała.
- ja ? ej że tak zapytam skąd wiedziałeś że mówię po Polsku ?
-słyszałem jak rozmawiałaś z jakimś gościem, ale nie widziałem Go dokładnie.
-A no okey, Veronica jestem. Podałam mu rękę i przedstawiłam się.
-Miło mi. Matt. Odpowiedziała z uśmiechem.
-Co Cię tu sprowadza ? Zapytałam z ciekawości,
-Hmm wakacje chyba, sam nie wiem, miało być fajnie, ale jak zawsze jest wszystko to dupy, że tak powiem...A Ciebie ?. Odpowiedział ze smutną miną.
- Wakacje... chyba. Odpowiedziałam z chwilą zwątpienia.
-Może się przejdziemy nad morze ? Zaproponował a ja bez wahania się zgodziłam, sama nie wiem dlaczego.. może po to by odreagować tą całą sytuacje w pokoju ?
-Okey, możemy się przejść, ale będę musiała nie długo wracać do hotelu.
-To chodź idziemy. Powiedział.
_____________________________________________________________________
Przepraszam, że tak długo nic nie dodałam, ale sprawy rodzinne się trochę pochrzaniły...
Rozdziała, króciutki, ale impreza się powoli rozkręca, miłego czytania. Pozdrawiam ;)